Przeznaczony na mechanika

28Gdyby ktoś mnie pytał, to dla mnie już kilkanaście lat temu było jasne, że mój jedyny syn zostanie mechanikiem samochodowym lub swój zawodowy los w inny sposób zwiąże z samochodami. Jako matka doskonale znałam i znam mojego syna, dlatego potrafiłam odróżnić co jest dla niego jedynie chwilową atrakcją, a co pasją na długie lata. Jasiek samochodami interesował się inaczej niż wszyscy chłopcy dookoła – jego nie interesowały zabawy w jeżdżenie samochodzikami po dywanie, a zabawy w warsztat samochodowy i rozmontowywanie wszystkich aut na części pierwsze. Jaś był niezmiernie ciekawy jak działają samochody i co sprawia, że poruszają się po drogach. Niemal każdą chwilę wykorzystywał na zadawanie pytań mojemu mężowi, który niestety nie wiedział o tym tyle, ile według Jasia wiedzieć powinien. Mnie w ogóle o nic nie pytał, bo wiedział, że mama na samochodach się nie zna.

Jego pasja do mechaniki samochodowej najbardziej rozwinęła się chyba w gimnazjum, kiedy to Jasiek zamiast korzystać z wakacji i biegać z kolegami po podwórku, chodził do warsztatu samochodowego naszego sąsiada i podglądał go w pracy. Pan Roman początkowo był przeciwny ciągłym odwiedzinom Jaśka, jednak z czasem go polubił, zobaczył w nim potencjał i zaczął coraz bardziej angażować go do różnych, lekkich prac. Każdego wieczoru Jasiek z wypiekami na twarzy wracał do domu i nad kanapkami opowiadał o tym co danego dnia udało mu się zrobić. Wcale mnie nie zdziwiło, gdy po skończeniu gimnazjum Jasiek poszedł do technikum samochodowego, a potem znalazł pracę mechanika, mechanik samochodowy Toruń. Dla niego była to jedyna słuszna droga rozwoju zawodowego.

Zew krwi

12Mama od zawsze powtarzała mi i prosiła mnie, bym nie szedł w ślady ojca i nie poświęcał się pracy w warsztatach samochodowych. Matka przez całe życie przegrywała w nierównej walce z ukochanym zajęciem ojca, dlatego nic dziwnego, że nie chciała tego samego dla mojej przyszłej żony, a swojej synowej. Przez lata obserwowała jak zawód mechanika samochodowego zmienia ojca i co z nim robi, dlatego koniecznie chciała mnie przed tym wszystkim ustrzec, mechanik samochodowy Rzeszów. Niestety, zew krwi i zamiłowanie do samochodów odziedziczone po ojcu okazały się ważniejsze niż gadanie mamy i ku jej wielkiej rozpaczy (i dumy ojca, oczywiście) poszedłem do szkoły zawodowej o profilu samochodowym, gdzie przez kilka lat nauczyłem się wszystkich podstaw dotyczących przeglądu i naprawy pojazdów drogowych. Wiele z tych rzeczy umiałem już wcześniej, bo od najmłodszych lat spędzałem mnóstwo czasu w zakładzie ojca i przyglądaniu się co jest czym i jak co się naprawia. Inne dzieci jeździły na wakacje za granicę, a ja chodziłem do taty do warsztatu, co wydawało mi się najlepszą rozrywką z możliwych. Nie wiem jak mama, mając tak zainteresowanego mechaniką syna, w ogóle mogła podejrzewać, że zapomnę o samochodach i nie poświęcę swego życia na mechanikę samochodową. Myślę, że od zawsze wiedziała o swojej porażce, a mimo to nigdy nie przestała próbować – nawet gdy byłem jeszcze w szkole.

Po skończeniu nauki od razu zatrudniłem się w warsztacie ojca, gdzie pod jego czujnym okiem uczyłem się wszystkiego w praktyce. Mama na niedzielnych obiadach ubolewała, że teraz straciła nie tylko ojca, ale i syna.