Polska służba zdrowia

Wczoraj przeżyłem chyba jeden z najgorszych dni w moim życiu i wcale się boję się powiedzieć wszem i wobec, że polska służba zdrowia znów bardzo mnie rozczarowała i jeszcze bardziej pogłębiła moją niechęć do polskich lekarzy. Wczoraj poszedłem na wizytę do lekarza medycyny pracy, by uzyskać niezbędne zaświadczenie uprawniające mnie do wykonywania zawodu mechanika samochodowego, mechanik samochodowy Bytom.

9Specjalnie przyszedłem do przychodni bardzo wcześnie, żeby zdążyć przed innymi osobami. Niestety, mimo wczesnej pobudki i szybkiego dotarcia na miejsce okazało się, że jestem dopiero dziewiąty w kolejce. Lekarz medycyny pracy przyjmujący pacjentów był bowiem nie tylko specem od medycyny pracy, lecz również lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej. W okresie zimowym tacy lekarze są szczególnie oblegani przez wszystkich kaszlących, kichających i gorączkujących pacjentów.

Zanim przyszła moja kolej na wizytę zdążyłem wystać się prawie dwie godziny w poczekalni. Nie wiem co ci pacjenci tak długo robili w tym gabinecie, ale każdy spędzał w nim co najmniej 15 minut. Byłem głodny, zmęczony i bardzo zły, co jeszcze potęgowało moje złe nastawienie do lekarki za drzwiami. Gdy już miałem wchodzić do gabinetu, pani doktor nagle wyszła i powiedziała, że teraz ma półgodzinną przerwę, więc wróci do nas za pół godziny. No myślałem, że mnie szlag jasny strzeli i krew zaleje! Musiałem czekać kolejne pół godziny i przez te 30 minut nie hamowałem się już w rzucani wyzwisk w stronę polskiej służby zdrowia!

Warsztat pod nosem

Zawsze lubiłem swojego sąsiada z działki obok, bo był cichym i spokojnym facetem, który nie wadził nikomu i z nikim nie wdawał się w niepotrzebne dyskusję. Cenię ludzi, którzy cenią swoją i czyjąś prywatność. Niestety, od pewnego czasu zupełnie zmieniłem postrzeganie pana Jerzego, który po odejściu z pewnego warsztatu samochodowego postanowił założyć własny warsztat i to na posesji bezpośrednio graniczącej z moją.

38Teraz całymi dniami mogę się przysłuchiwać głośnej pracy w warsztacie. Co chwila coś tam głośno chodzi, ktoś krzyczy, warczy samochód, strzela gaźnik i warczy sprężarka. Mam już serdecznie dość całego tego hałasu i gdybym tylko mógł, to założyłbym na swój dom jakiś dźwiękoszczelny panel odcinający wszelkie odgłosy z zewnątrz.

Już dwa razy byłem na skardze u sąsiada, jednak ten stary mechanik samochodowy Elbląg nie chce słyszeć o przeniesieniu warsztatu gdzie indziej lub założeniu jakichś ekranów odbijających dźwięki. Przez ten hałas stałem się ostatnio bardzo nerwowy i nawet rozważam czy nie złożyć by gdzieś jakiejś skargi na sąsiada. Na pewno zlazłaby się jakaś klauzulka lub parę przepisów, dzięki którym można by zamknąć ten głośny warsztat.

Dobry wybór

Mechanik samochodowy Jaworzno to praca o której marzyłem od wielu długich lat, zanim nawet poszedłem do odpowiedniej szkoły czy zacząłem myśleć o przyszłości zawodowej. Gdzieś tam w mojej głowie zawsze siedziało przekonanie, że jeśli nie będę mógł pracować z samochodami to najpewniej nigdzie pracy nie znajdę. Nie muszę chyba mówić, że rodzice i znajomi przez palce patrzyli na tak wczesne deklaracje i twierdzili, że do czasu mojej dorosłości wiele pomysłów ulegnie zmianie, a ja, zamiast zostać mechanikiem wybiorę karierę na przykład lekarza. Moja mama byłaby zachwycona takim stanem rzeczy, bo zawsze chciała, by któreś z jej dzieci wybrało sobie kierunek lekarski.

43Zarówno ja, jak i moja dwójka rodzeństwa rozczarowała mamę pod tym względem, ponieważ żadne z nas nie złączyło swoich losów z medycyną. Moja siostra wybrała się na historię i znalazła pracę w szkole, mój starszy brat poszedł do wojska i już w tym wojsku został, a ja zdecydowałem się na długo uwielbianą mechanikę.

Wydaje mi się, że żadne z nas nie byłoby zadowolone z kariery w medycynie, a to, co sami sobie wybraliśmy jest tym, w czym najlepiej się czujemy i z czym chcemy wiązać całe swoje życie. Cieszę się, że mi i mojemu rodzeństwu udało się znaleźć swoje miejsce w życiu, bo mam świadomość, że nie każdy ma taką szansę i taką możliwość.

Wypadek z mechanikiem

47Można powiedzieć, że to, co wydarzyło się w trakcie niewielkiej stłuczki, jaką spowodowałam trzy dni temu było prawdziwym szczęściem w nieszczęściu. Nigdy wcześniej nie dostałam ani jednego mandatu ani nie spowodowałam wypadku na drodze, jednak trzy dni temu mój mózg nie zareagował tak, jak powinnam i nie wyhamowałam przed ostro hamującym samochodem. Nie zatrzymałam odpowiedniej odległości umożliwiającej manewrowanie, dlatego chcąc nie chcąc uderzyłam w tył jadącego przede mną samochodu. Wiedziałam, że wina leży po mojej stronie, dlatego nie zamierzałam się wykłócać czy robić z siebie pośmiewisko. Liczyłam na to, że kierowca wgniecionego samochodu wyskoczy z pojazdu i z miejsca zacznie mnie wyzywać, jednak o dziwo tak się nie stało. Człowiek, który wysiadł z auta był bardziej zaniepokojony i zmartwiony niż naprawdę zły. Korzystając z jego niepewnego humoru od razu zaczęłam przepraszać, że nie zachowałam odległości i wjechałam mu w tył.

Drugi kierowca również przyznał się do błędu i powiedział, że mógł spokojnie przejechać przez to skrzyżowanie na żółtym świetle, a nie hamować z początkową prędkością 70 km na godzinę. Kierowca powiedział, że poczuwa się do odpowiedzialności, nie chce żebym straciła zniżki, dlatego za niewielką opłatą proponuje mi odklepanie wgniecionej maski, jako, że jest mechanikiem, mechanik samochodowy Tczew. Byłam uszczęśliwiona takim rozwojem wypadków i nie pozostawało mi nic więcej jak tylko się zgodzić!