Na pomoc

27Odkąd pracuję w salonie samochodowym na stanowisku mechanika samochodowego nie pamiętam, by kiedykolwiek do naszego salonu przyjeżdżała karetka na sygnale, gotowa, by udzielić pierwszej pomocy poszkodowanemu. Przez blisko dziesięć lat nie wydarzyło się nic strasznego, co wymagałoby natychmiastowego przyjazdu karetki. Oczywiście doszło do paru zadrapań czy rozcięć, jednak za każdym razem kończyło się na dużym plastrze lub ostatecznie paru szwach. Dzisiaj jednak wizyta sanitariuszy była niezbędna, bo podczas jednej z rutynowych prac przy samochodzie, auto spadło z podnośnika i uderzyło innego mechanika tak dotkliwie, że ten stracił przytomność na bardzo długi czas, mechanik samochodowy Koszalin. Całkowitą winę za nieszczęsne wydarzenie ponosi poszkodowany mechanik, bo nie zabezpieczył on odpowiednio podnośnika, przez co ten złożył się w trakcie wykonywania prac przy samochodzie.

Trudno wyobrazić sobie jak wielkie zamieszanie powstało dziś w firmie na skutek nieszczęśliwego wypadku mojego kolegi z pracy. Z miejsca z salonu zostali wyproszeni wszyscy klienci, bo nikt nie mógł się skupić na wykonywaniu zawodowych obowiązków i każdy chciał na bieżąco śledzić losy poszkodowanego mechanika. Ja również zaprzestałem wszelkich prac przy samochodach i poświęciłem się niesieniu pomocy Mirkowi. Zanim w firmie zjawiła się karetka, Mirek został już ułożony w pozycji bezpiecznej i okryty kocem, a nad jego stanem czuwało kilkanaście osób, które z napięciem śledziło każdy ruch klatki Mirka, świadczący o tym, że pracownik nadal żyję. Nikomu nie życzę podobnie nieprzyjemnego dnia w pracy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *