Po ostatniej ostrej kłótni z moim szefem wreszcie powziąłem prawdziwie męską decyzję, że odchodzę z warsztatu samochodowego, w którym przepracowałem ostatnie cztery lata i zakładam własną działalność gospodarczą. Pracowanie na cudzym nie dało mi nic więcej oprócz przeświadczenia, że jestem nic nieznaczącym mechanikiem, jakich wielu na zabrzańskim rynku pracy. Przynajmniej tak utrzymywał mój szef, który tylko siebie uważał za dobrego mechanika. Reszta była zwykłą chołotą, która po skończeniu zawodówki miała na tyle dużo szczęścia, że dostała pracę akurat u niego.

Ile można znosić wyzwiska i niesympatyczne słowa rzucane pod swoim adresem? Rok, dwa, trzy? W moim przypadku cztery, bo po czterech latach powiedziałem „DOŚĆ!” i jak stałem tak wyszedłem z warsztatu. Zabrałem ze sobą jedynie kurtkę i kluczyki od samochodu i wyszedłem z miejsca pracy. Po resztę swoich rzeczy wróciłem dopiero następnego dnia, gdy trochę się uspokoiłem i postanowiłem sobie pewne rzeczy.

Nie wiem ile zachodu mnie czeka przy zakładaniu własnego warsztatu i wcale mnie to nie obchodzi. Założę ten warsztat choćby nie wiem co, byle nigdy więcej nie pracować u kogoś innego. Część kolegów z pracy wyraziła nawet zainteresowanie przejściem do mojego warsztatu i porzuceniem pracy u tego buca, mojego doczesnego szefa, mechanik samochodowy Zabrze. A niech tak będzie – zabiorę mu wszystkich najlepszych mechaników i zobaczymy co on wtedy zrobi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *