Można powiedzieć, że to, co wydarzyło się w trakcie niewielkiej stłuczki, jaką spowodowałam trzy dni temu było prawdziwym szczęściem w nieszczęściu. Nigdy wcześniej nie dostałam ani jednego mandatu ani nie spowodowałam wypadku na drodze, jednak trzy dni temu mój mózg nie zareagował tak, jak powinnam i nie wyhamowałam przed ostro hamującym samochodem. Nie zatrzymałam odpowiedniej odległości umożliwiającej manewrowanie, dlatego chcąc nie chcąc uderzyłam w tył jadącego przede mną samochodu. Wiedziałam, że wina leży po mojej stronie, dlatego nie zamierzałam się wykłócać czy robić z siebie pośmiewisko. Liczyłam na to, że kierowca wgniecionego samochodu wyskoczy z pojazdu i z miejsca zacznie mnie wyzywać, jednak o dziwo tak się nie stało. Człowiek, który wysiadł z auta był bardziej zaniepokojony i zmartwiony niż naprawdę zły. Korzystając z jego niepewnego humoru od razu zaczęłam przepraszać, że nie zachowałam odległości i wjechałam mu w tył.

Drugi kierowca również przyznał się do błędu i powiedział, że mógł spokojnie przejechać przez to skrzyżowanie na żółtym świetle, a nie hamować z początkową prędkością 70 km na godzinę. Kierowca powiedział, że poczuwa się do odpowiedzialności, nie chce żebym straciła zniżki, dlatego za niewielką opłatą proponuje mi odklepanie wgniecionej maski, jako, że jest mechanikiem, mechanik samochodowy Tczew. Byłam uszczęśliwiona takim rozwojem wypadków i nie pozostawało mi nic więcej jak tylko się zgodzić!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *