Zew krwi

12Mama od zawsze powtarzała mi i prosiła mnie, bym nie szedł w ślady ojca i nie poświęcał się pracy w warsztatach samochodowych. Matka przez całe życie przegrywała w nierównej walce z ukochanym zajęciem ojca, dlatego nic dziwnego, że nie chciała tego samego dla mojej przyszłej żony, a swojej synowej. Przez lata obserwowała jak zawód mechanika samochodowego zmienia ojca i co z nim robi, dlatego koniecznie chciała mnie przed tym wszystkim ustrzec, mechanik samochodowy Rzeszów. Niestety, zew krwi i zamiłowanie do samochodów odziedziczone po ojcu okazały się ważniejsze niż gadanie mamy i ku jej wielkiej rozpaczy (i dumy ojca, oczywiście) poszedłem do szkoły zawodowej o profilu samochodowym, gdzie przez kilka lat nauczyłem się wszystkich podstaw dotyczących przeglądu i naprawy pojazdów drogowych. Wiele z tych rzeczy umiałem już wcześniej, bo od najmłodszych lat spędzałem mnóstwo czasu w zakładzie ojca i przyglądaniu się co jest czym i jak co się naprawia. Inne dzieci jeździły na wakacje za granicę, a ja chodziłem do taty do warsztatu, co wydawało mi się najlepszą rozrywką z możliwych. Nie wiem jak mama, mając tak zainteresowanego mechaniką syna, w ogóle mogła podejrzewać, że zapomnę o samochodach i nie poświęcę swego życia na mechanikę samochodową. Myślę, że od zawsze wiedziała o swojej porażce, a mimo to nigdy nie przestała próbować – nawet gdy byłem jeszcze w szkole.

Po skończeniu nauki od razu zatrudniłem się w warsztacie ojca, gdzie pod jego czujnym okiem uczyłem się wszystkiego w praktyce. Mama na niedzielnych obiadach ubolewała, że teraz straciła nie tylko ojca, ale i syna.

Ten wpis opublikowano w Pasja. Zapisz w zakładkach link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *